Żyj dziko! :)
Nazywam się Denice Doreng (ale uczciwie muszę przyznać, że jestem też Dzikim Lisem) i zajmuje się wdzięczną pracą, którą jest produkcja kosmetyków naturalnych.
To nie jest tak, że tworzy się je z dnia na dzień. Żeby znaleźć swoją pasję, lub, już później, odkopać sekretną recepturę, trzeba spróbować w życiu źdźbła każdej napotkanej trawy, ugryźć każdy wyrwany z ziemi korzonek i wypić niejeden wywar.
Trzeba też szybko przebierać łapkami, ale i tak zajmuje to sporo czasu. Tym bardziej, jeśli efekt ma być dokładnie tym, co sobie zamierzymy.
Leśna ścieżka najpierw zaprowadziła mnie na studia biologii, które pozwoliły mi na lepsze zrozumienie tego, co nas otacza. Dzięki temu też wiele nowych ziół i żywic lądując w „alembiku” stało się czymś magicznym, wykraczającym poza naukę, choć ta zawsze pozostaje podstawą mojej wiedzy. Bo trzeba pamiętać, że niemal każdą rzecz, która nas otacza można odkryć na nowo.
Jednak w każdym lesie można spotkać wiele wydeptanych szlaków i ścieżek. Te mniej uczęszczane również kończą się niespodziewanie. Zupełnie przypadkowo, skręcając za starym wiązem, znalazłam wiszący na gałęzi pszczeli rój. A może to pszczoły mnie znalazły, bo przez kolejne lata zaprzyjaźniłam się z nimi na tyle, że obok swojej pracowni co rusz przybywa kolejny ul. To pewnie dlatego uwielbiam używać wosku i miodu do codziennej pielęgnacji.
Takie są też moje kosmetyki, które tworzę od kilku lat. Łączą w sobie starannie odkopywaną z natury i ciężkich pergaminów wiedzę, wraz z magią, którą wyczuje tylko lisi niuch. Są mieszanką intuicji i pasji. Taki jest właśnie Dziki Lis.
Jako mała firma kosmetyczna chcemy podchodzić, jak najbliżej do pięknej dzikości i skorzystać z cennych darów natury. Dzięki miłości do leśnych kąpieli, doświadczeniu i wiedzy jesteśmy w stanie przekazać pozyskane dobro w ręce naszych klientów. Ze swojej strony zapewniamy profesjonalizm, dobry kontakt, uśmiech i wysokiej jakości usługi, które oferujemy.